Marek Piekarczyk

Marek Piekarczyk - legenda czerpiąca ze źródła

W trakcie pracy nad pierwszym Yugopolis zakolegowałem się z Markiem Piekarczykiem. "Za małolata" był dla mnie prawdziwym guru - pamiętam, że pierwszą kasetę TSA, traktowałem jak prawdziwą relikwię, a takie numery jak "Alien" czy "51" były dla mojego pokolenia prawdziwymi hymnami. I tenże Marek Piekarczyk znajduje się na na płycie, której jestem wydawcą - kosmos!

Z Markiem szybko przypadliśmy sobie do gustu. Jako, że jest on znakomitym gawędziarzem i miłośnikiem wina, przegadaliśmy wspólnie wiele nocy. Wtedy wpadłem na pomysł, by zrealizować płytę z coverami. Idea była taka, by zrobić płytę z piosenkami trochę już zapomnianymi, a pięknymi. Wtedy jeszcze chcieliśmy pomieszać evergreeny zagraniczne z polskimi.

Marek do projektu podszedł ostrożnie. Poprosił, by wysłać mu parę piosenek. Wysłałem mu między innymi "Singer of Songs" Johny Cash'a. Tym go rozbroiłem. Któregoś poranka Marek zadzwonił do mnie i stwierdził, że jestem kumatym i wrażliwym gościem skoro widzę go właśnie w takich jak "Singer of Songs" piosenkach. Ponoć wieczorem siedział ze swoja żoną Kasią przy winie i gdy zabrzmiał ten utwór popłakali się ze wzruszenia...
Później zadecydowaliśmy, że na płycie znajdą się utwory tylko polskich wykonawców. Odbyliśmy dziesiątki rozmów z bohaterami zamierzchłych czasów, których dzieła znalazły się na "Źródle" - min. ś.p. Januszem Kondratowiczem, Markiem Gaszyńskim, Wojciechem Kordą, Andrzejem Zielińskim. Selekcja kawałków na płytę trwała bardzo długo. Gdy już dokonaliśmy wyboru, produkcją podzielili się sprawdzony przy Yugopolis Tomek Bonarowski i Paweł Stankiewicz.

Cztery ciekawostki.

  1. W trakcie powstawania płyty czytałem biografię Leonarda Da Vinci. Tam natknąłem się na jego cytat: "Ten kto ma dostęp do źródła, nie czerpie z kałuży". Bardzo mi się spodobał i zaproponowałem Markowi, by umieścić go jako motto płyty. Zgodził się, a płytę nazwaliśmy "Źródło".
  2. Sesję fotograficzną do "Źródła" zrobił Andrzej Tyszko. Pojechaliśmy z Markiem do jego studio na obrzeżach Warszawy. Andrzej na rozgrzewkę zaczął w pewnym momencie robić Markowi zdjęcia. Później zrobił ich jeszcze około setki, ale fota, która zdobi front "Źródła" została zrobiona podczas prób przed właściwą sesją. Była najlepsza.
  3. Gdy promowaliśmy "Źródło" w warszawskim Hard Rock Cafe, siedziałem przy wódeczce przy jednym stoliku w szacownym towarzystwie Andrzeja Marca, Wojciecha Gąsowskiego i Dariusza Kozakiewicza. Pan Wojciech i Pan Dariusz na początku lat 70-tych ubiegłego stulecia współtworzyli grupę Test, której 3 piosenki na "Źródle" zaśpiewał Marek. Gdy Piekarczyk skończył śpiewać "Testament", przy stoliku zaległa cisza. "Pięknie to zrobił" - skomentował jednym zdaniem Wojciech Gąsowski. Mi przeszły dreszcze, bo chyba nie ma nic piękniejszego, niż pochwała artysty, który wykonywał oryginał piosenki 40 lat temu...Natychmiast zamówiłem 4 kolejne pięćdziesiątki.
  4. Udało mi się namówić Marka, by teledysk do piosenki "Nie zawrócę" nakręcić na Syberii, przy jeziorze Bajkał. W środku zimy przy minus 40 stopniach było naprawdę..."gorąco" od emocji. Do dziś zastanawiam się, jak Marek wytrzymywał kręcenie niektórych kadrów bez czapki na głowie.
Opis płyty O artyście
Wróć